Lubię swoją pracę

Nadarzyn

W tym kończącym się roku wielu włodarzy w naszym regionie rozpoczęło swoją pierwszą kadencję. O tym co udało się w tym czasie zrealizować i jakie są plany na przyszłość rozmawiamy z wójtem Nadarzyna Dariuszem Zwolińskim.

Obecna kadencja liczy się dla Pana jako pierwsza, choć stanowisko wójta sprawował Pan przez pół roku poprzedniej. Czy mając to wcześniejsze, kilkumiesięczne doświadczenie przygotowywał się Pan specjalnie do pełnienia aktualnej funkcji szefa urzędu? Być może w trakcie kampanii?
Może zacznę od tego, że zawsze pracowałem bardzo długo. Nawet jako trener – nauczyciel w szkole wychodziłem z domu o 7, a wracałem o 21. Jako wójt jestem praktycznie cały czas w pracy, jeśli wliczymy w to komunikację z mieszkańcami przez internet. Aktualnie obciążenia psychiczne i nie tylko są dużo większe niż były wtedy, gdy pracowałem w szkole. Odpowiadając na pytanie: nikt nie przygotuje do wykonywania pracy wójta, burmistrza czy prezydenta. Tu trzeba być tzw. człowiekiem orkiestrą. Należy znać się trochę na psychologii, wiedzieć na czym polega budowa dróg, posiadać wiedzę o architekturze, czy znać się na prawie – to dziesiątki działań. Mam wiele pracowników, którzy świetnie mi doradzają i znają się na rzeczy. Jednak ostateczny podpis, za który bierze się odpowiedzialność prawną i materialną bierze wójt.

To było warto, czy… jednak nie do końca?
Na pewno nie jest łatwo. Nowe doświadczenie, nowe wyzwanie. Zanim zostałem wójtem wydawało mi się, że wiele rzeczy można zrobić szybciej i lepiej. Mam na to teraz inny pogląd. Podam prosty przykład. Kosze na śmieci. Zawsze brakowało mi koszy na terenie gminy. W związku z tym, pierwszą rzeczą na moim stanowisku było poproszenie pracowników o ustawienie 20-30 nowych koszy. Powiedziałem kasa ma się znaleźć, proszę mi to załatwić, zrobić jak najszybciej. Minął tydzień, dwa, miesiąc. Wzywam pracownika i pytam się: co piszczy w temacie? Słyszę: panie wójcie, najpierw musimy uzyskać zgody zarządców dróg, bo nie wszystkie drogi są gminne, potem rozpisać przetarg na kosze, zamontować je, a potem znów przetarg na to, kto będzie odbierał śmieci z tych kosz. Całość zajęła 4-5 miesięcy… To pokazuje skale problemu biurokracji i, że naprawdę czasami niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć. Ale pytanie było, czy było warto. Tak! Mnóstwo ludzi docenia to co się robi. Lubię swoją pracę.

Czyli jest „power” do działania.
Jasne! Jak każdy czasami czuje się zmęczony, ale nie mam nigdy dość. Chcę tutaj też podziękować opozycji za to, że jest. Jestem z natury trochę przekorny, więc dziękuję za napędzanie mnie do działania. Oczywiście zdecydowanie bardziej napędzają mnie ludzie, którzy pozytywnie wypowiadają się o tym co robimy w gminie, dostrzegają i wiedzą jak dużą pracę w to wkłada cały zespół – urząd.

Zatem, co udało się zrealizować przez miniony rok? Czym warto się pochwalić?
Z tego co przedstawiałem w kampanii wyborczej myślę, że całkiem dużo zrealizowaliśmy. Przede wszystkim ruszyliśmy w końcu tereny zielone w Starej Wsi i Strzeniówce. W Starej Wsi powstał pumptrack, flowpark, parking, chodnik, wiata na rowery. W Strzeniówce plac zabaw, minipark, flowpark, jeszcze czeka nas tu budowa parkingu. Również ruszyliśmy z budową kanalizacji w miejscowości Urzut, za 11 mln zł. Dobrze wygląda rozbudowa oczyszczalni w Młochowie za 8 mln zł. Te dwie ostatnie inwestycje realizacje PKN w Nadarzynie. Rozbudowujemy też kanalizację w Rozalinie. Utwardzamy i modernizujemy ulice. Powstało kilkanaście nowych kilometrów wodociągów. Myślę, że tych inwestycji mieliśmy w tym roku dużo. Wydaliśmy prawie 30 mln zł. Ale są też inne zmiany. Mówiłem, o tym że powinniśmy budować społeczeństwo obywatelskie, aktywne. W ciągu roku powstało kilka nowych stowarzyszeń, w tym seniorów, młodych, proekologiczne. Poprawiliśmy system opieki nad zwierzętami, od sześciu miesięcy ani jeden pies „odłowiony” przez Straż Gminną w Nadarzynie nie trafił do schroniska. Wszystkie wróciły do swoich domów lub znalazły nowych właścicieli. Pozytywnych zmian mamy dużo i to w różnych aspektach gminnego życia. Chciałbym aby przyszły rok był tak samo dobry finansowo.

Ma Pan na myśli PIT-y i subwencje oświatowe?
PIT-y to około 4-5 mln zł mniej w budżecie. Boli też kwestia związana z oświatą, tu musimy dołożyć kolejne pieniądze na podwyżki dla nauczycieli, które rząd obiecał im w tym roku. Zwiększono nam subwencję oświatową, jednak prognozy wskazują, że na same podwyżki otrzymamy przynajmniej 1,5 mln zł za mało. Zbliżamy się do 50 proc. budżetu, który wydajemy na oświatę. Wzrosło nam tzw. janosikowe. Podliczając wszystko, to może być ok 10 mln zł mniej na inwestycje przyszłoroczne.

Można już zdradzić jakie inwestycje przygotowano na przyszły rok?
Na pewno przejdzie część zadań związanych z budową ścieżek rowerowych. Przenosimy na kolejny rok około 6 mln zł na ten cel. Dokończymy budowę „parkuj i jedź”. Musimy założyć wzrost kosztów na transport publiczny, bo chcemy go przebudować. A nawet gdybyśmy tego nie robili, musimy uwzględnić podwyżki cen paliwa, a co za tym idzie podwyżki jakie zafundował nam ZTM. Z inwestycji chcemy dalej kontynuować rozbudowę terenów zielonych, więc Stara Wieś, Strzeniówka, Pastewnik. Kolejny etap budowy kanalizacji w Rozalinie i w Urzucie. Modernizacja oczyszczalni ścieków w Walendowie. Kwestie wodociągowe. Zaplanowaliśmy też budowę ul. Poranka w Kajetanach i kolejne utwardzanie dróg destruktem. Zdradzę już teraz, że do końca tej kadencji postawiliśmy sobie ambitny cel – pozbyć się w gminie dróg gruntowych. Jeszcze w tej kadencji chcielibyśmy rozpocząć i zakończyć budowę dużego ośrodka zdrowia.

„Parkuj i jedź” to duża i ważna inwestycja, ale też często krytykowana…
Wiąże się ona z rozwojem transportu w gminie. Docelowo chcielibyśmy zrobić linie wewnętrzne i szybki autobus do Warszawy, mówiłem o tym już wielokrotnie. Wszystko zależy od pieniędzy. Sama w sobie inwestycja jest bardzo potrzebna, nawet nie tylko pod względem transportowym, ale też jako parking dla mieszkańców. Będzie tu 350 miejsc. Już dziś ludzie z sąsiednich sołectw pytają gdzie mogą zostawić auto w centrum Nadarzyna i pojechać dalej autobusem, pójść do sklepu, albo załatwić inne sprawy. Mieszkańców przybywa i potrzeby stale rosną… W tygodniu obydwa parkingi przy urzędzie są zajęte niemal w 100 procentach. Sądzę, że w ciągu dwóch lat, te nowe 350 miejsc również będzie zajętych w dużym stopniu.

Kiedy mieszkańcy mogą spodziewać się zmian w transporcie lokalnym?
Chcielibyśmy wprowadzić zmiany od września przyszłego roku. Nie mamy jeszcze gotowej koncepcji. Jest dużo pomysłów, które trzeba jeszcze przemyśleć. Tych możliwości jest dużo. Zwłaszcza, że po nowym roku pojawi się wiele zmian. Często potrzeby mieszkańców są osobiste, a musimy patrzeć globalnie. Rozmawiamy w sprawach transportowych z sołtysami, mieszkańcami gminy, sąsiednimi gminami, ZTM-em, powiatem pruszkowskim. Myślę, że gotowa koncepcja pojawi się maj-czerwiec.

Obecna kadencja wydaje się być w pełni zaplanowana. Czyli kandydowanie w następnej można uznać za pewne?
Skupiam się teraz na obecnej kadencji. Jak będę się sprawdzał, to… jedziemy dalej! Gminę tworzą wspaniali mieszkańcy. Ponadto mam przy sobie wspaniałych współpracowników, czuję że zespół jest ze mną, działamy tu i teraz.

  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.