Walczymy o życie Antosia!

Region

Jeszcze nienarodzony mieszkaniec Komorowa potrzebuje naszej pomocy! Mały Antoś ma chore serce i zaraz po narodzinach musi zostać zoperowany w niemieckiej klinice. Niestety rodzice potrzebują na operację ponad 350 tyś, a ta kwota przerasta ich możliwości. Wszystko w naszych rękach!

Jeszcze go nie widzieliśmy, a już jesteśmy gotowi oddać za niego życie. Antoś jeszcze się nie urodził, ale my już wiemy, że przyjdzie na świat śmiertelnie chory – z bardzo poważną wadą serca. Przejechaliśmy Polskę wzdłuż i wszerz, szukając nadziei. Znaleźliśmy ją dopiero w Munster. Profesor Malec zgodził się operować Antosia – 16 lipca mamy stawić się na pierwszą konsultację w klinice! Wypłakaliśmy już swoje, ale teraz przyszedł czas, by walczyć z całych sił, dlatego piszemy ten apel – prosimy, pomóż naszemu synkowi pozostać na tym świecie!

W grudniu dowiedzieliśmy się, że w sierpniu zostaniemy rodzicami. Oszaleliśmy z radości – każdego dnia pielęgnowaliśmy tę radość, snuliśmy plany, wyobrażaliśmy sobie jak będzie wyglądało nasze życie za rok. Aż do 6 kwietnia, kiedy usłyszeliśmy, że serduszko naszego dziecka nie bije prawidłowo. Kolejne badania przynosiły coraz czarniejsze scenariusze – słyszeliśmy druzgocące diagnozy: „dziecko nie przeżyje”, „trzeba usunąć ciążę”, „nie ma ratunku”… Rozpacz, smutek, niedowierzanie – możemy szukać różnych słów, ale nigdy nie znajdziemy takich, które oddałyby to, co wtedy czuliśmy. Do tego dochodził brak jasnego rozpoznania. Kolejni lekarze, kolejne przypuszczenia… Nieprzespane noce, przepłakane dni. Poczucie całkowitego zagubienia i bezradności…

W końcu pojawiło się światełko w tunelu – trafiliśmy do poradni ze wspaniałą panią profesor, która postawiła diagnozę. Okazało się, że serduszko naszego Antosia jest bardzo chore, ale mimo to Antoś może żyć! W rozpoznaniu można było przeczytać: izomeryzm prawostronny, całkowity ubytek przegrody przedsionkowo-komorowej, odejście obu naczyń z prawej komory, przełożeniowe ustawienie naczyń, zwężenie lub zrośnięcie zastawki pnia płucnego, dwie żyły główne… Do tego nasz synek ma narządy ustawione po przeciwnej stronie niż normalnie. Prawdopodobny zespół heterotaksji. Bez operacji kardiologicznych nasze maleństwo nie przeżyje.

Teraz kiedy Antoś jest w brzuchu, jest jeszcze bezpieczny. Nieuchronnie jednak zbliża się dzień porodu, w którym to bezpieczeństwo się skończy! Jeździliśmy więc na konsultacje po całej Polsce, żeby dowiedzieć się, jakie są perspektywy leczenia tak skomplikowanego przypadku. Żaden ze specjalistów nie miał dla nas dobrych wiadomości – lekarze w kraju rozkładali ręce. Wysłaliśmy wyniki badań Antosia do Uniwersyteckiej Kliniki w Munster! Profesor Edward Malec wraz z doc. Katarzyną Januszewską i zespołem podjęli się zadania naprawienia serduszka naszego synka.
Nasz Antoś będzie potrzebował pomocy już w pierwszych dobach po urodzeniu, dlatego poród musi nastąpić w Niemczech. Tam też w niewielkich odstępach czasu odbędą się następne operacje. Mimo pomocy naszych rodzin, mimo naszych oszczędności, pomocy przyjaciół nie jesteśmy w stanie uzbierać zawrotnej kwoty – ponad 350 tys. zł! Tym bardziej że czasu jest dramatycznie mało – Antoś przyjedzie na świat w pierwszej połowie sierpnia.
Obiecaliśmy synkowi i sobie, że nigdy się nie poddamy, ale aby mogło się to stać, potrzebujemy Waszej pomocy. Czas nas goni, bo na 16 lipca wyznaczono termin pierwszych badań w niemieckiej klinice. Po nich, już na miejscu, będziemy czekać na narodziny Antosia!
Prosimy, pomóż nam znaleźć się w miejscu, w którym nasz ukochany synek bezpiecznie przyjdzie na świat i przeżyje. Prosimy, pomóż nam ocalić bicie serduszka naszego maleństwa…



Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.

Komentarze 2

2 odpowiedzi na “Walczymy o życie Antosia!”

  1. gdzie NFZ pisze:

    skandal! co to za żebranie po ludziach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły