Linette przegrała z Siniakovą w finale Polish Open w Kozerkach

Grodzisk Maz.

Tenisistka rozstawiona z numerem 1. Magda Linette przegrała z Czeszką Kateriną Siniakovą (nr 3.) 6:4, 6:1 w niedzielnym finale turnieju ITF W100. Ten mecz zakończył pierwszą edycję imprezy rozgrywanej na kortach twardych Centrum Szkoleniowego Polskiego Związku Tenisowego w Kozerkach.

Zwyciężczyni pierwszego w Polsce zawodowego turnieju rozgrywanego na kortach twardych zarobiła 12 285 dolarów i 140 punktów do rankingu WTA. Siniakova wróciła do domu białym Range Roverem Evoque, nagrodą dodatkową ufundowaną przez sponsora.

– Wspomnienia z Kozerek będę miała bardzo pozytywne. Obiekt jest fantastyczny ma bardzo duży potencjał. Doszłam tu do finału, grając przy tym naprawdę parę fajnych meczów, więc mam nadzieję, że teraz będę dobrze prezentować się w Stanach Zjednoczonych. Walczyłam mocno sama ze sobą w pierwszym secie. Byłam blisko, ale punkty nie układały się tak jakbym sobie tego życzyła, więc było bardzo trudno zresetować się na drugiego seta. Siniakova przyspieszyła, była jeszcze bardziej pewna siebie, zmieniała kierunki, a ja zostałam w tym samym tempie, a to było za mało – oceniła występ w finale Linette.

Polka była wyraźnie zdenerwowana, ale od momentu 1:3 zmobilizowała się i wyszła na 4:3. Jednak trzy kolejne gemy oddała rywalce i przegrała seta 4:6. Na otwarcie drugiej partii utrzymała swój serwis, ale potem nie zdołała już zdobyć gema.

– Zabrakło sporo dzisiaj, żeby mecz potoczył się w moją stronę. W pierwszym secie miałam wrażenie, że zaczęłam troszkę za wolno. Udało mi się wrócić, ale przy stanie 4:4 zagrałam niedokładnie. Byłam dzisiaj bardziej spięta niż we wcześniejszych meczach. Grałam trochę za wolno, przez co Katerina miała więcej czasu na podejmowanie decyzji, a ona jak ma dużo czasu, to jest bardzo niebezpieczna. W poprzednich meczach zagrałam dużo lepiej. Byłam zadowolona z tego jak umiałam zostawać w punktach na dłużej i przez kolejne punkty utrzymywać tę jakość. Tym tak naprawdę męczyłam przeciwniczki i było trudno mnie przełamać. Myślę, że tego zabrakło w finale. Grałam zbyt pasywnie, a Siniakova jest bardzo doświadczona i to wykorzystała – powiedziała Linette.

Było to czwarte spotkanie tych zawodniczek, a trzy poprzednie bez straty seta wygrała Linette, która okazała się lepsza w 2012 roku w Pradze, w 2017 r. w Wuhan oraz w 2019 w Bronksie.

– Jestem naprawdę zadowolona z pobytu w Kozerkach. Ten tydzień był dla mnie fantastyczny. Kozerki okazały się bardzo przyjaznym miejscem dla mnie. Zagrałam tu kilka naprawdę dobrych spotkań, miałam bardzo dobre warunki do trenowania, dlatego dodatkowo jestem podekscytowana tym, że udało mi się tutaj wygrać. Finał zaczęłam na bardzo wysokim poziomie. Starałam się nie psuć zbyt wielu piłek i możliwie szybko zamykać akcje. Myślę, że to był klucz do dzisiejszego zwycięstwa. Znam Magdę Linette i wiedziałam, że muszę starać się przejmować inicjatywę. Podjęłam decyzję, że muszę zagrać kilka spotkań i ten turniej okazał się strzałem w dziesiątkę. W zeszłym tygodniu grałam w Warszawie, więc miałam bardzo blisko, ale głównie zależało mi na tym, żeby pograć trochę na kortach twardych przed wylotem do Stanów Zjednoczonych. Teraz jestem niesamowicie szczęśliwa z tej decyzji, ponieważ wygrałam turniej singlowy po długiej przerwie – powiedziała Siniakova.

Rywalizacja w grze podwójnej w Kozerkach zakończyła się finałem z udziałem dwóch najwyżej rozstawionych par. Zwyciężyły w nim turniejowe „dwójki” Brytyjki Alicia Barnett i Olivia Nicholls, które pokonały w sobotę wieczorem polsko-niemiecki duet (nr 1.) – Katarzynę Kawę (BKT Advantage Bielsko-Biała) i Vivian Heisen 6:1, 7:6 (7-3). Triumfatorki zdobyły po 140 punktów do rankingu WTA w grze podwójnej, a także podzieliły się po połowie sumą 5573 dolarów.

[TheChamp-Sharing]

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.