Wiadomości
Autor artykułu: Redakcja | 15 kwietnia 2026 14:30 |
0
Region
42-latek zostawił samochód na miejscu kolizji i oddalił się przed przyjazdem patrolu. Gdy wrócił, lista jego przewinień okazała się znacznie dłuższa niż tylko uszkodzony zderzak.
Do zdarzenia doszło na jednym ze skrzyżowań w miejscowości Janki (gmina Raszyn). Scenariusz wydawał się rutynowy: czerwone światło, oczekujący pojazd i chwila nieuwagi kierowcy z tyłu. Niestety, po uderzeniu w tył poprzedzającego auta, sytuacja przestała być typowa.
Po zjechaniu ze skrzyżowania sprawca kolizji uciął sobie krótką pogawędkę z poszkodowanym, po czym… po prostu odszedł. Zostawił swój samochód w miejscu niedozwolonym i zniknął, zanim ktokolwiek zdążył wezwać służby.
Na miejsce przyjechali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Pruszkowie. Szybko ustalili, że pozostawione auto:
W momencie, gdy funkcjonariusze dokumentowali uszkodzenia i czekali na lawetę, do grupy mundurowych podszedł sam sprawca. 42-latek przyznał się do kierowania pojazdem, co potwierdził również poszkodowany.
Prawdziwe problemy zaczęły się jednak po sprawdzeniu mężczyzny w policyjnych systemach. Okazało się, że od ponad roku ma on cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami.
Najciekawszy argument: Mężczyzna tłumaczył policjantom, że owszem, wiedział o zakazie, ale był święcie przekonany, że… dotyczy on jedynie wykonywania zawodu taksówkarza, a prywatnie wciąż może prowadzić auto.
Niestety dla 42-latka, prawo nie przewiduje takich „wyjątków”. Teraz sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie, a finał znajdzie się w sądzie.
Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: biuro@wpr24.pl.
Dodaj komentarz