Wiadomości
Autor artykułu: pruszkow.pl | 20 marca 2019 13:30 |
7
Region
Ponad połowa prac rozbiórkowych jest już wykonana. Kolejnym krokiem będzie wykonanie nowej nawierzchni autostrady w rejonie nieczynnych bramek w Brwinowie.
13 marca wystartowały prace związane z demontażem nieczynnego punktu poboru opłat na autostradzie A2. Co prawda, roboty mają potrwać do końca czerwca (tyle czasu ma wykonawca), ale już gołym okiem widać efekty.
– Wykonano już ponad 60 proc. prac rozbiórkowych, a całość powinna zakończyć się jeszcze w tym tygodniu. Kolejny krok to wykonanie podbudowy a dalej docelowej nawierzchni z betonu cementowego – poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Warto podkreślić, że prowadzone prace nie wpływają na płynność przejazdu w tym miejscu autostrady – punkt poboru opłat jest wyłączony z ruchu.
Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: biuro@wpr24.pl.
SZKODA , BYŁA TO ZNAKOMITA OKAZJA BY WŁĄCZYĆ TAM DO A2 DROGĘ WYJAZDOWĄ Z BRWINOWA…tym samym węzeł Pruszków zyskałby na przepustowości
Panie none PiS to sponsoruje z odzyskanego watu! Proszę się nie martwić! Zamiast 500 na dziecko będzie 499 zł na korsarza czy amarene wystarczy!
Przede wszystkim to rząd ma zwiększone wpływy, bo mamy koniunkturę w gospodarce. Z tego tytuły wpływy z VAT też są wyższe, bo są proporcjonalne do konsumpcji, na której w większości opiera się obecny polski wzrost gospodarczy. Czas próby najdzie za 3 lata, gdy zacznie się spowolnienie.
spowolnienia gospodarczego nie będzie jesli PIS utrzyma władzę.
O słodka naiwności. Oczywiście, że będzie, niezależnie od tego kto będzie rządził. Nie da się wiecznie utrzymać wzrostu gospodarczego na obecną skalę, zwłaszcza, że opiera się go na konsumpcji, a nie na inwestycjach, które mogłyby zaprocentować w przyszłości. Przepalanie kasy na konsumpcję przez rozdawnictwo pieniędzy co obecnie ma miejsce podbija wzrost PKP o 0,5-1 punkta procentowego i jako takie nie uratuje wzrostu, gdy spadnie z 4% do 0%. Dzięki rozdawnictwu będziesz mieć ekstra +1% wzrostu PKB za cenę wysokich wydatków sztywnych, które zarżną budżet, w momencie gdy koniunktura się osłabi i dochody spadną. I żeby się budżet bilansował będzie musiał być uzupełniany kredytem…
A wzrost spadnie na pewno, bo nie jesteśmy samotną wyspą, tylko funkcjonujemy w szerszym otoczeniu, gdy wzrost spadnie na Zachodzie, konsekwencje dotrą też do nas, bo Zachód to nasz główny partner handlowy. I nawet tak silne gospodarki jak niemiecka czy francuska nie uchroniły się przed dekoniunkturą przy ostatnim kryzysie. Teraz oni przynajmniej osiągają nadwyżki budżetowe, a my w czasie najlepszej prosperity mamy deficyt na koniec roku…
Ciekawe, ile na koniec trzeba będzie zapłacić za te roboty?
Jak zwykle zapłacimy z własnej kieszeni