Do zdarzenia doszło 30 grudnia około godziny 21.30. Kierowca BMW na ul. Klonowej w Kajetanach stracił panowanie nad autem. Samochód dachował.

Kierujący samochodem marki BMW na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem. Auto wpadło do przydrożnego rowu przewracając się na dach. Kierowca BMW został poszkodowany. Zespół Ratownictwa Medycznego przetransportował go do szpitala. Badanie na zawartość alkoholu wykazało, że kierujący miał aż 2 promile alkoholu we krwi.

Na miejscu, swoje działania prowadzili strażacy JRG Pruszków, OSP Młochów i OSP Nadarzyn oraz policja.

Za zdjęcia dziękujemy Wawa Hot News 24.

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.

Komentarze 7

7 odpowiedzi na “BMW w rowie, kierowca pijany [FOTO]”

  1. Ricky pisze:

    Człowiek się napije, naćpa a wypadek i tak się zdarzy.

  2. tomek-kimono pisze:

    im mniej kierowców Niemieckich aut tym lepiej dla reszty

  3. ziemianin pisze:

    BMW – Bedziesz Mial Wypadek , Bardzo Maly Wacyk, Banditen Motor Werke / jak mowia sami niemcy:)))/

    • Dr. Hakenbush pisze:

      To że bandzior się sam zabije to nawet dobrze, problem ze niestety czasami, zabije innych. W tym akurat przypadku nikomu innemu krzywdy nie zrobił, ale społeczeństwo musi teraz płacić na jego leczenie niestety.

      • Robert pisze:

        W takim konkretnie przypadku, tj. jazdy po pijaku, taka osoba powinna być obciążona kosztami leczenia. Podobnie jak np. osoba wychodząca w góry podczas burzy, gdy jest ogłoszony alert o niebezpieczeństwie, powinna być obciążana kosztami akcji ratunkowej.

  4. kola pisze:

    poza konsekwencjami prawnymi powinien płacić za leczenie….

    • Anonim pisze:

      Prawda w takich oburzających przypadkach służba zdrowia powinna mieć jak ubezpieczyciele. Klauzula wyłączenia odpowiedzialności i pijaczek buli sam za siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne artykuły