To był błąd dróżnika

Region

Zakończyły się prace specjalnej komisji powołanej w PKP PLK w celu wyjaśnienia incydentu na przejeździe w Parzniewie. Trzy miesiące temu do tragedii brakowało tam centymetrów, kiedy na otwartą dla kierowców przeprawę wjechało rozpędzone pendolino.

Do tego zdarzenia doszło 7 sierpnia, około godz. 10.00. Z relacji naocznych świadków wynikało, że dróżnik otworzył szlabany wpuszczając pojazdy na przejazd, a chwilę później w tym miejscu przejechał pociąg dalekobieżny. Nikomu nic się nie stało, ale można to rozpatrywać raczej w kategorii cudu.

PKP PLK, która odpowiada za bezpieczeństwo na tym szlaku powołało komisję, której zadaniem było wyjaśnienie okoliczności i powodów tego zdarzenia. Po trzech miesiącach znamy ustalenia. – Przyczyną incydentu z sierpnia tego roku na przejeździe kolejowo-drogowym w Parzniewie był błąd dróżnika. Dróżnik został odsunięty od czynności służbowych – mówi Karol Jakubowski z biura prasowego PKP PLK.

Jak dodaje, przypadek ten został omówiony podczas szkoleń z pracownikami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo. – Ta grupa osób przechodzi także co roku cykliczne szkolenia i pouczenia. Ponadto prowadzone są dzienne i nocne kontrole pracy. Zarządca infrastruktury podejmuje wszystkie możliwe działania by pracownicy byli właściwie przygotowani do pełnienia obowiązków – zapewnia przedstawiciel PKP PLK.

  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.

Komentarze 7

7 odpowiedzi na “To był błąd dróżnika”

  1. Znajomy pisze:

    Całe szczęście ze żyją ,znajomy widział jak ledwo uszli z życiem ten gość z synem co ich wpuściła otwierajac szlabany ,co oni czuli w tym momencie to cud ze nic się
    nie stało ….szczęście

    • Kierowca pisze:

      Jakie szczęście? Szlaban to dodatkowy element zapewniający bezpieczeństwo. Przejazd bez szlabanu to jak schody bez barierki – trzeba trochę bardziej uważać się tylko głupcy robią sobie tam krzywdę.

  2. raudik pisze:

    Jeden raz za wcześnie dróżnik podniósł szlaban i tylko cud , że nikt nie ucierpiał.
    Teraz nikt już dla Was nie zaryzykuje.
    Chcecie to sobie stójcie a jak nie to inną drogę wybierajcie.
    Nikt nie chce dla Was źle. Lecz na siebie dla czyjejś wygody bata kręcił nie będzie.
    Zawsze możecie przecież staranować szlaban i sami na siebie ściągnąć paragraf.

  3. Głos pisze:

    Pruszków 2019r, przejazd kolejowy ze ślabanami… Wieś tańczy i śpiewa!

  4. zaq pisze:

    Jakim cudem ? Tam jest zawsze zamknięte 15-20 min mimo ze przez 10 min nie jedzie nic

    • Jacek pisze:

      Też się zastanawiam. Jest dokładnie tak, jak piszesz: dróżnik nadgorliwie zamyka bramkę 10-15 minut przed faktycznym pojawieniem się pociągu. Rozumiem względy bezpieczeństwa ale to chyba gruba przesada.

  5. Anonim pisze:

    Przejazd na tak ruchliwej linii to chory pomysł. Od dawna powinien być wiadukt w ciągu Paszkowianki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły