Remiszewski zostaje

Milanówek

W niedzielę odbyło się referendum dotyczące odwołania burmistrza Milanówka Piotra Remiszewskiego z pełnionej funkcji. Wyniki referendum nie są jednak wiążące.

Można powiedzieć, że część mieszkańców miasta-ogrodu pokazało burmistrzowi, nie żółtą a czerwoną kartkę. W niedzielnym referendum aż 95,91 proc głosujących mieszkańców opowiedziało się za odwołaniem burmistrza Piotra Remiszewskiego.

Mimo to wynik referendum nie jest wiążący. Powód? W głosowaniu udział wzięło tylko 2056 osób, co daje frekwencję na poziomie 15,88 proc. Frekwencja nie wyniosła wymaganego poziomu 3/5 liczby mieszkańców biorących udział w wyborach burmistrza w 2018 r.

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.

Komentarze 20

20 odpowiedzi na “Remiszewski zostaje”

  1. Hbx pisze:

    Wcale się nie dziwię, że organizatorzy referendum ponieśli klęskę. Można mówić że referendum wygrali ale istotą sprawy było odwołanie burmistrza, tutaj klęska totalna. I nie ma co się dziwić, że ludzie tego nie kupili. Zarzuty słabo argumentowane, filmik na facebooku jak samochód zakopuje się w żwirze był raczej śmieszny i żałosny. Pokazali drogę zalaną drogę gruntową, ale można też pokazać wiele dróg w Milanówku ładnie wyremontowanych w czasie krótkiego panowania obecnego burmistrza

  2. stary kocur pisze:

    Najważniejsze, że Burmistrz Remiszewski pozostał i będzie w spokoju, miejmy nadzieję, realizował program wyborczy.

    • Mieszkaniec pisze:

      To co robi Remiszewski jest w niewielkim stopniu zbieżne z programem. Dlatego wystąpili przeciwko niemu Ci co go popierali. No nic tym co głosowali za odwołaniem pozostanie się pośmiać za jakiś czas ze zwolenników burmistrza.

  3. Marek pisze:

    Z moich obliczeń wynika, że powiedziało NIE burmistrzowi 1972 wyborców. To jest o ponad 700 osób mniej niż tych, którzy byli przeciw jego kandydaturze w wyborach samorządowych 2018. Od kogo czerwona kartka??

  4. Marek pisze:

    Słaby komentarz! Kilka niespójnych informacji. A ile to osób powinno pójść do referendum i głosować by było wiążące?? W sytuacji, gdy przeciwnicy referendum namawiali do bojkotu nie jest to czerwona kartka dla burmistrza, ale najwyżej lekko pożółkła…

  5. retwe pisze:

    Szkoda tego miasta…

  6. asia pisze:

    Powinno być napisane 3/5 uprawnionych do głosowania a nie biorących udział

    • AlbinSiwy pisze:

      Napisane jest dobrze, bo te 3/5 ma być liczone od liczby biorących udział w wyborach w 2018 roku

      • IR pisze:

        Dokładnie. Jest dobrze napisane :).

        Można też ewentualnie podać, że te osoby, które wzięły udział w referendum to 28,14% głosujących w wyborach w 2018. Dużo nie dużo, ale rozsądny burmistrz wziąłby pod uwagę głos takiej grupy…

  7. Karol IV pisze:

    Niekoniecznie. Zwolennicy burmistrza zbojkotowali referendum i wygrali 🙂 Pisanie o czerwonej kartce to manipulacja.

    • Anna Zwolińska pisze:

      Panie Karolu, w materiale jest że część mieszkańców dała czerwoną kartkę. To ci, którzy byli za odwołaniem burmistrza. Te 2000 osób dało czerwoną kartkę. To nie jest manipulacja.

      • Marek pisze:

        Pani Anno. Proszę o rzetelne informację o potrzebnej frekwencji i rezultatach referendum. Komentarz może być Pani opinią, ale nie sprzeczną z wynikami!

        • Anna Zwolińska pisze:

          Zasady w referendach są różne w zależności od ich skali. Przy referendum ogólnokrajowym wymagana frekwencja to 50 proc. W przypadku referendum lokalnego 30 proc. Gdy mowa o referendum organizowanym w celu odwołania organu jednostki , samorządu terytorialnego pochodzącego z wyborów bezpośrednich – czyli m.in wójta, burmistrza lub prezydenta miasta minimalna frekwencja wynosi 3/5 liczby biorących udział w wyborach odwoływanego organu.

          • IR pisze:

            Dokładnie Pani Anna ma rację :). Najpierw po pół roku 660 osób powiedziało „nie” Centrum Kultury na obrzeżach miasta. Teraz po 1,5 roku 1972 mieszkańców powiedziało już wprost „nie” Remiszewskiemu.

            Co więcej – gdyby poszło wymagane 4384 mieszkańców to… nadal by to była zdecydowana mniejszość ze wszystkich uprawnionych do głosowania (33,85%) aczkolwiek prawnie wymagana dla ważności referendum.

            Ciekawe czy wtedy zwolennicy burmistrza by zwracali uwagę na to, że „większość go popiera” (pozostałe 66,15%) 😉 bo nie poszła. Nie miałoby to znaczenia bo zostałby odwołany.

            Żeby było jeszcze śmieszniej wójt w Baranowie otrzymał w głosowaniu referendalnym większe poparcie niż Pan Remiszewski bo na 1737 głosujących 263 opowiedziało się za jego pozostaniem. Za Remiszewskim głosowało 67 osób.

      • milano pisze:

        Zwolennicy burmistrza w kampanii przedreferendalnej przyjęli taktykę taką, że nie idą na głosowanie. W tym sensie zwolennicy burmistrza wygrali to referendum nie idąc na wybory. Oczywiście artykuł nie jest manipulacją, ale fakt faktem mieszkańcy nie dali czerwonej kartki burmistrzowi, mimo ze z wyniku głosowania mozna wyczytać co innego. Mieszkańcy zagłosowali za burmistrzem nie idąc na referendum.

    • ekoman pisze:

      A dlaczego uważa Pan, że zwolennicy burmistrza zbojkotowali referendum? W końcu 4,09% mieszkańców zagłosowało za burmistrzem, i tych należy pochwalić za uczestnictwo w demokratycznej próbie zmiany władzy. A termin uroczystego otwarcia basenu został ogłoszony przed ogłoszeniem terminu referendum czy po? a może z okazji pandemii?

      • Karol IV pisze:

        Bojkot wynikał z założenia , że na referendum pójdą przede wszystkim przeciwnicy burmistrza – czyli „negatywnie”zdeterminowani . Gdyby (wszyscy) sympatycy poszli głosować to głosowanie prawdopodobnie byłoby ważne ( odpowiednia frekwencja ) ale wynik niepewny. Założenie – jak widać było słuszne ;). Nie mamy w Polsce obowiązkowego głosowania – „niegłosowanie” więc tez jest wyborem.

        • Joanna pisze:

          To nie jest prawda, nie zawsze niegłosowanie jest wyborem. Człowiek może zachorować, może mu coś nagle wypaść. A w miarę możliwości głosować należy zawsze. Moja matka mnie tego uczyła od czasów demokratyzacji wyborów. Bojkotujący z niewiadomych powodów niedorośli do demokracji, bo bojkotują demokratyczne narzędzie, jak dzieci.

        • *** pisze:

          „Niegłosowanie” jest wyrazem „totalnego niezainteresowania sprawą”, a więc oznacza „jest mi wszystko jedno”. Wyraża obojętność. Można oczywiście zmusić kogoś do bycia obywatelem, ale sama postawa człowieka, jego szacunek do innych ludzi i do świata, w którym żyje, świadczy o jego obywatelskości. Niszczenie tego, co robią inni, na pewno obróci się przeciwko niszczycielowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły