Ostatnie dni na uratowanie Arianki

Region

Sytuacja jest naprawdę dramatyczna! Jesteśmy załamani. Nie udało się zebrać pieniędzy na ratowanie życia Arianki w Stanach Zjednoczonych! Życie naszej córeczki może się skończyć w każdej chwili!- zaznaczają rodzice Arianki.

Dramat rodziców małej Arianki jest ogromny. Dziewczynka walczy o życie, stan zdrowia dziewczynki stale się pogarsza. Ratunkiem jest kosztowna operacja w Stanach Zjednoczonych, ale czasu na zebranie pieniędzy jest coraz mniej. Ostateczny termin to 17 stycznia. – Moje dziecko umiera na moich oczach – nie mogę nic zrobić. Chcę wierzyć, że zdążymy z ratunkiem, zanim będzie za późno na leczenie! – podkreśla mama dziewczynki — Sytuacja jest naprawdę dramatyczna! Jesteśmy załamani. Nie udało się zebrać pieniędzy na ratowanie życia Arianki w Stanach Zjednoczonych! Życie naszej córeczki może się skończyć w każdej chwili! Lekarze wyznaczyli nowy, ostateczny termin – 17 stycznia, ale stan naszej córeczki cały czas się pogarsza! Modlimy się o cud, o to, by leczenie w Polsce dało nam cenny czas do wylotu na leczenie!

Arianka ma dopiero 11 miesięcy! Przez ten czas była świetnie rozwijającym się dzieckiem, które przymierzało się do chodzenia i mówienia. Dziewczynka zaczęła już pierwsze próby wstawania o własnych siłach. Jednak kilka tygodni później Arianka i jej rodzina stanęli oko w oko ze śmiercią.

Oznaki choroby
W listopadzie nasza córeczka zaczęła się gorzej czuć, wymiotować, nawet kiedy nie miała już czym. Lekarze z początku zbagatelizowali problem. Kiedy trzeci raz trafiliśmy do szpitala, Pani doktor zauważyła, że Ariance opada powieka, a buzia jest niesymetryczna. Jest 11.11, zamiast rozpocząć długi weekend we troje, my spędziliśmy go na SORze. Diagnoza najgorsza z możliwych – guz mózgu. Coś, czego nikt z nas nawet w najgorszych snach nie mógł sobie wyobrazić. Nasza idealna córeczka jest ciężko chora. Guz spowodował wodogłowie, przez które Arianka tak słabo się poczuła. Jeszcze tego samego dnia założono Ariance dren. I czekaliśmy na biopsje. To nie był koniec złych informacji – guz umiejscowił się w pniu mózgu, który odpowiada za podstawowe funkcje życiowe – żeby tego było mało, jest owinięty siecią żył, unaczyniony, a sam otacza tętnicę główną. Arianka przez ostatnie 3 tygodnie przeszła 5 operacji – opisują rodzice.

Dramatyczna diagnoza
Na początku grudnia rodzice usłyszeli pełną diagnozę: rdzeniak zarodkowy, medulloblastoma – szybko rosnący i wysoce złośliwy guz mózgu, charakteryzowany w klasyfikacji WHO jako nowotwór IV stopnia. To brzmi jak wyrok ale nim NIE jest! Guz jest do leczenia! Niestety w Polsce nie ma możliwości leczenia dziewczynki, typ guza zazwyczaj leczy się radioterapią, której nie wykonuje się na dzieciach młodszych niż 3 lata. Jednak Arianka ma szansę nie tylko na leczenie, ale i na powrót do zdrowia, możliwe jest to w jednym tylko miejscu na świecie – Szpitalu Dziecięcym w St. Louis w Stanach Zjednoczonych.

Szansa na życie
Lekarze wypracowali tam metodę leczenia tego typu guzów, która – według medycznych publikacji wyników badań – daje aż 85% szans na całkowite wyleczenie! Terapia polega na podawaniu dużych dawek chemii celowanej, przy wcześniejszym pobraniu, a potem przeszczepieniu komórek macierzystych ze szpiku. Gdy chemia wyzeruje cały organizm, komórki są w stanie to odbudować. Proces powtarzany jest nawet trzykrotnie. To metoda, którą stosuje się wyłącznie u dzieci. Żaden dorosły, by jej nie przeżył – nikt, poza dzieckiem, nie ma tak silnego organizmu… Po zakończonym leczeniu, organizm jest całkowicie wyczyszczony. Dziecku trzeba powtórzyć wszystkie szczepienia, które przyjmowało od urodzenia. To ogromna szansa, którą daje nam medycyna.

Czasu coraz mniej…
Jeszcze w grudniu Arianka przeszła kolejną operację – wymianę zastawki odprowadzającej płyn mózgowo-rdzeniowy. Lekarze włączyli sterydy i antybiotyki, po których jest jeszcze gorzej. Stan neurologiczny Arianki pogarsza się, ale lekarze dają szansę, że wszystkie objawy cofną się po rozpoczęciu leczenia onkologicznego.

Zbiórka wydłużona
Kwota potrzebna na leczenie Arianki jest ogromna. To aż 9 mln zł. Zbiórka miała zakończyć się pod koniec ubiegłego roku. Niestety nie udało się zebrać całej kwoty. Dlatego zbiórka została wydłużona. Kończy się 17 stycznia . Jeśli możecie pomóżcie. Liczy się każda złotówka.

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.