Marzę o tym, aby street workout był bardziej rozpowszechniony

Wywiad

Rozmawiamy z 23-letnią Kamilą Kubik z Piastowa, mistrzynią Polski i Świata w siłowej odmianie street workoutu. Zapraszamy do lektury!

Redaktor: Na samym początku wytłumacz proszę czym jest street workout.
Kamila: Jest to trening z elementami kalisteniki (treningu z własną masą ciała), choć oczywiście możemy dokładać ciężar. Najbardziej charakterystycznym elementem w street workoucie jest drążek – główne narzędzie, którego używamy w treningu. Ważne są też poręcze, na których można robić tzw. dipy. W Polsce powstaje coraz więcej konstrukcji stworzonych do treningu ulicznego. Nazwa wzięła się od tego, że można go wykonać na dworze. Istnieją jego dwie odmiany – siłowa i freestyle. W tzw. siłówce liczy się np. liczba podciągnięć, dipów, pompek i innych ćwiczeń bez przerwy. Inny sposób na ocenę zawodnika to sprawdzenie jak szybko jest w stanie wykonać konkretną ilość powtórzeń kilku ćwiczeń na raz, jako całości. Freestyle to bardziej pokazowa strona street workoutu, czyli różnego rodzaju triki na drążkach.

Red: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z tym sportem?
K: Dobrze wspominam początki. Fajnie zaczęła się ta przygoda, dość przewrotnie. Początkowo trenowałam ćwiczeniami Chodakowskiej. Chciałam zwyczajnie schudnąć. Był taki moment, że chodziłam na szkolenia dotyczące samorozwoju. Na jednym z nich poznałam osobę, która zainteresowała mnie street workoutem. Treningi te miały być bardziej wartościowe, więc stwierdziłam: ok spróbuję. Żeby zacząć przygodę z tym sportem trzeba najpierw zrobić tzw. bazę, czyli wzmocnić ciało na tyle, żeby było w stanie wykonać pewną ilość powtorzeń, żeby było silne i „chętne” do pracy. Kolega pokazał kilka trików freestylowych i stwierdziłam, że też tak chcę umieć. Jednak powiedział, że trzeba zacząć od podstaw. Tak zainteresowałam się stroną wytrzymałościową i siłową street workoutu. Było to około trzy lata temu. Od tego momentu trenuję siłowo. Na tę chwilę starty w zawodach freestyle’owych nie są dla mnie. Nie czuję tego tak do końca. Ale czasami także wykonuję treningi wyłącznie freestylowe, tak dla odmiany, żeby urozmaicić plan treningowy, dać ciału inny bodziec i dodatkowo ciekawie spędzić czas z moją ekipą Street Workout Family.

Red: Dopiero trzy lata temu zaczęłaś przygodę ze street workoutem, a już jesteś mistrzynią Polski i Świata…
K: Tak fajnie się złożyło (śmiech). Cieszę się, że zdobyłam złote medale na tych mistrzostwach, bo street workout nie jest łatwym sportem. Wymaga odpowiedniego wytrenowania i dużej dyscypliny. Ponadto przed mistrzostwami jest selekcja. Trzeba najpierw nagrać film pokazujący własne możliwości, a potem wysłać go do organizatorów. I tym sposobem na mistrzostwach Polski w Krakowie wystartowało łącznie 10 dziewczyn, chociaż było dużo więcej chętnych.

Red: Co takiego trzeba było zrobić, by wygrać?
K: W Krakowie mistrzostwa były typowo siłowe. W pierwszej konkurencji musiałam wykonać maksymalną liczbę podciągnięć z doczepionym ciężarem, potem należało zdjąć obciążenie i jeszcze raz wykonać maksymalną liczbę podciągnięć. Następnie trzeba było zrobić to samo z dipami. Druga runda polegała na wykonaniu sekwencji ćwiczeń w jak najkrótszym czasie (tzw. for time). A w trzeciej musieliśmy jak najwięcej razy zapętlić sekwencje ćwiczeń bez schodzenia z drążka – w naszym języku mówimy na to sety.

Red: Zatem opowiedz proszę o Mistrzostwach Świata.
K: Odbyły się w Rosji, w Pskovie. Łącznie wystartowało 9 dziewczyn. Podczas mistrzostw Świata postawiono bardziej na wytrzymałość, bowiem liczył się czas wykonania sekwencji ćwiczeń. W pierwszej konkurencji wyprzedziłam zawodniczkę za mną o minutę, czyli dość sporo. Natomiast w drugiej rundzie byłam lepsza tylko o cztery sekundy. A to dlatego, że strasznie się myliłam jeśli chodzi o kolejność ćwiczeń. Niepotrzebnie schodziłam z drążka… A ja jestem dość niska i po zejściu musiał mi ktoś pomóc, żeby z powrotem na niego wejść, bo nie mogłam doskoczyć (śmiech). Dodatkowo przeszkadzała mi moja kostka, którą skręciłam dwa tygodnie przed startem. Ale udało się wygrać!

Red: A jak wygląda droga do Mistrzostwa. Ile dni w tygodniu trenuje i ile godzin?
K: Moja jedna sesja treningowa trwa od godziny do czterech. Trenuje od pięciu do sześciu razy w tygodniu. Oczywiście, to jak wygląda trening zależy od tego czy mam okres roztrenowania, czy jestem przed zawodami oraz do jakich zawodów się przygotowuję. Przykładowo, około trzy tygodnie przed zawodami trenowałam nawet dwa razy dziennie.

Red: Trenujesz tylko street workout? Czy żeby być tak dobrym trzeba uzupełniać to innymi ćwiczeniami?
K: Oczywiście uzupełniam swoje treningi. Dorzucam crossfit. Trenuje na ciężarach – sztangi, hantle itd. Jakieś tam wyniki mam… (śmiech). W martwym ciągu udało mi się podnieść 120 kg, w przysiadzie 90 kg, na klatkę 80 kg. Jeśli chodzi o dipy z ciężarem, to maksymalnie doczepiłam 45 kg ciężaru do masy własnej ciała. Na wytrzymałość najwięcej zrobiłam 25 podciągnięć, 28 wymyków bez schodzenia z drążka, czyli cały czas w zwisie.

Red: Jakie jest twoje największe marzenie?
K: Marzę o tym, aby street workout był bardziej rozpowszechniony, medialny i popularny. Niestety obecnie jest tak, że kiedy ja mówię street workout, to większość osób patrzy się na mnie wielkimi oczami (śmiech) i… pyta co to w ogóle jest. Ale powoli się to zmienia. Ludzie zaczynają mieć coraz większe pojęcie na ten temat. Staram się uświadamiać całe moje otoczenie o isteniu tego rodzaju aktywności fizycznej. Chciałabym żeby street workout stał się sportem zawodowym. Krótko mówiąc, kocham tę dyscyplinę!

  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.

Komentarze 3

3 odpowiedzi na “Marzę o tym, aby street workout był bardziej rozpowszechniony”

  1. Pablo pisze:

    Kamila najlepsza💪💪💪❤❤❤

  2. Marcin pisze:

    Warto wspomnieć, że w okolicach jest sporo osób trenujących kalistenikę i street workout. W Piastowie co prawda nie ma żadnego placu ale w Pruszkowie są cztery. Za chwilę w Ursusie otwarty zostanie chyba najfajniejszy w okolicy (w Ekoparku na Gierdziejewskiego). Swoje drążki mają też Ożarów, Grodzisk. Street workout robi się bardzo popularny i super.

  3. Mm pisze:

    Gratulacje pani Kamilo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły