Jeszcze wyższe dopłaty do biletów?

Pruszków

Od niedawna mieszkańcy Pruszkowa mogą korzystać z III progu dopłat do biletów w ramach programu „Warszawa+”. Władze miasta nie spoczywają jednak na laurach i chcą wprowadzenia dodatkowego, IV progu.

Program „Warszawa+” przewiduje dopłaty do biletów okresowych na trzech poziomach. Od początku września mieszkańcy Pruszkowa mogą korzystać z najlepszej oferowanej możliwości, czyli III progu. Za 30-dniowy bilet normalny płacą 120 zł, a za ulgowy tylko 60 zł. W przypadku biletów 90-dniowych to odpowiednio 330 zł i 165 zł.

Ale może być jeszcze taniej. W miniony piątek prezydent Pruszkowa Paweł Makuch wraz z włodarzami Sulejówka i Otwocka złożyli w tej sprawie pismo do przewodniczącej rady Warszawy i prezydenta stolicy. IV progu nie uda się bowiem wprowadzić bez zmian w uchwale stołecznych rajców. – Na początku września Miasto Pruszków przystąpiło do trzeciego progu dopłat w programie Warszawa+. Jest to najwyższy próg. Mimo to mieszkańcy naszego miasta nadal płacą za bilet miesięczny czy kwartalny więcej niż mieszkańcy Warszawy. Dlatego też razem z Burmistrzem Sulejówka i Prezydentem Otwocka złożyliśmy pismo do Przewodniczącej Rady M.St. Warszawy Pani Ewy Malinowskiej-Grupińskiej oraz Prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski – poinformował w mediach społecznościowych prezydent Makuch.

Chcemy, aby zmodyfikowano uchwałę Rady M.St. Warszawy w sprawie oferty programu Warszawa+, aby został on rozszerzony o 4 próg dopłat. Dzięki temu ceny za bilety długoterminowe, z których korzystają mieszkańcy podwarszawskich gmin, zrównałyby się z cenami dostępnymi w 1 strefie. Temat ten jest niezwykle ważny, więc liczę na pozytywne rozpatrzenie naszego wniosku i cały czas będę tę kwestię monitorował – zaznacza prezydent Makuch.

  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.

Komentarze 31

31 odpowiedzi na “Jeszcze wyższe dopłaty do biletów?”

  1. Krzysztof pisze:

    Niech jeszcze będzie wkd Pruszków do ll strefy na ztm to bym było fajnie jak by jeździły wkd na ztm ll strefa Pruszków wkd

  2. Andzejek pisze:

    Świetny pomysł , gratuluje realizacji 🙂

  3. MOP pisze:

    Dyskusja dyskusją, ale jaki piękny lanos SX na zdjęciu – mój pierwszy samochód. Jak 106-konny, z klimą, poduszkami i elektrycznymi szybami, to nawet współcześnie daje radę. Lać gaziwo i wio.

  4. Julian pisze:

    A po ile włoszczyzna w Mosznej ?

  5. adaś pisze:

    I to mi się podoba! Bravo MAKUCH! Jeszcze tylko: dogadać WKD, przywrócić ZP z przedłużeniem do metra i skoordynować lokalny transport z kolejami.

  6. joki pisze:

    A kiedy ZTM otworzy punkt ładowania kart w Pruszkowie????? Czy w tej kwestii są prowadzone jakieś rozmowy????

    • Ja pisze:

      Jest taki punkt obecnie w budynku dworca kolejowego. Wcześniej był na peronie. Piszą tu ludzie nie korzystający z komunikacji, to nie sukces obecnej ekipy

  7. KK pisze:

    Tacy ważni, że nie wpuścili ich do budynku?

  8. sda pisze:

    Ciekawe kiedy brwinów coś dostanie, ale w sumie nie ma po co bo do tej dziury bez samochodu i tak ciężko dojechać. A teraz i samochodem się nie da przez paraliż całego miasta

  9. MOP pisze:

    Neoliberalni antyludzcy złodzieje chcieli wprowadzić 560 zł za kwartalny w II strefie, pamiętacie? W odpowiedzi zaczęło się masowe kodowanie fałszywych biletów na kartach miejskich, a Warszawiacy, którym HGW chciała podnieść kwartalny na 280 zł zrobili referendum w sprawie jej odwołania. Na szczęście się to skończyło, chociaż od 2016 roku Balcerowicz wieszczy w tvn wzrost bezrobocia i bankructwa przedsiębiorców przez wzrost płacy minimalnej. Jak ktoś z Was ma dobrą pamięć, to powinien pamiętać, jak w 2007 wrzeszczeli, że płaca minimalna na poziomie 1200 wykończy przedsiębiorców. Mam nadzieję, że neoliberalizm już nie wróci. I niech nikt z was się nie dziwi poparciu PiS. Nikt poza bogatą elitą nie będzie bronił sądów, mediów, poprawnego uchwalania prawa (nie takiego w ciągu jednej nocy), jeżeli brał chwilówki na podręczniki dla dzieci a na wakacje jeździł palcem po mapie. Elito III RP, wyciągnij wnioski zamiast obrażać społeczeństwo od ciemnogrodów. 30 lat kradliście. Nie wrócicie do władzy.

    • Anonim pisze:

      Dzięki liberalnym reformą w ogóle masz co i za do garnka włożyć. Przestań siać bolszewicko-socjalistyczną propagandę. Nawet ciemny lud w to nie uwierzy.

      • MOP pisze:

        Przestań pleść androny. Neoliberalizm to błędna teoria. Zaczęło się od Thacher. Ta ideologia napędza tylko populizmy Europie. Zrozum że nikt głodny i bezrobotny nie będzie bronił demokracji. Tyle.

    • obywatel@biedny szary pisze:

      BRAVO !!!

    • Grabarz pisze:

      W odróżnieniu od Brwinowianina podajesz jakieś dane na poparcie swoich argumentów. Niestety ich interpretacja pozostawia wiele do życzenia. Nie bardzo widzę związek między podwyżką cen za bilet kwartalny a płacą minimalną. Może wspólnym mianownikiem jest urząd prezesa NBP, który Leszek Balcerowicz i Hanna Gronkiewicz-Waltz sprawowali? Gdybyś patrzył dalej niż czubek własnego nosa oddawałbyś regularnie krew i jako zasłużony honorowy krwiodawca cieszyłbyś się dożywotnim darmowym biletem na komunikację miejską w Warszawie i w wielu innych miastach. Wszelkie pretensje możesz mieć jedynie do siebie samego. Za komuny poziom nauczania w szkołach był dużo wyższy niż obecnie, więcej wymagano, istniały bursy szkolne, dawano punkty za pochodzenie. Najwidoczniej nie miałeś ochoty na naukę, która była wówczas całkowicie bezpłatna. Znam wiele osób z ubogich rodzin, które są obecnie bardzo zamożnymi ludźmi, bo zwyczajnie chciało im się uczyć. Wprawdzie wygrali los na loterii, ponieważ podczas transformacji ustrojowej znaleźli się w orbicie zainteresowań zagranicznych przedsiębiorstw. Jednakże najpierw bardzo pilnie się uczyli, a następnie ciężko pracowali na swój sukces. Wytłumacz mi proszę, jak to możliwe, że Polacy z różnych regionów Polski od lat 80′ wyjeżdżali do Niemiec, gdzie nie płaca minimalna na poziomie ustawowym została wprowadzona dopiero w 2015 roku? Wydaje Ci się, że praworządność Cię nie dotyczy, że to jakaś abstrakcyjna kategoria wymyślona przez facetów na uniwersytetach. Kiedyś na własnej skórze przekonasz się, że jakość stanowionego prawa dotyczy każdego obywatela. Wystarczy, że będziesz miał stłuczkę z rządowym samochodem, jakiś urzędnik wyda niekorzystną dla Ciebie decyzję, za Twoim oknem ktoś zechce zbudować spalarnię śmieci czy fermę norek albo spółka skarbu państwa wywłaszczy Ciebie i Twoją rodzinę, ponieważ zamierza zbudować elektrownię na sowiecki węgiel. Czujesz się przegrany i oszukany, ponieważ nie poradziłeś sobie w kapitalistycznej rzeczywistości. Patrzysz z zawiścią na ludzi, którym się udało zamiast uczyć się od nich ciężkiej pracy. Tęsknisz za PRL, kiedy lekarz, profesor i robotnik mieli takie same niskie wynagrodzenia. Ciekaw jestem co robiłeś za komuny: działałeś w opozycji, byłeś członkiem PZPR albo jednej z jej przybudówek, czy z podkulonym ogonem udawałeś, że Ciebie to nie dotyczy? Przeczytaj sobie raport z badań jakościowych Krytyki Politycznej, kim jest typowy wyborca PiS. Wreszcie zadaj sobie pytanie, jak to możliwie, że ceny żywności rosną szybciej niż dynamika wynagrodzeń. Pamiętasz czasy Gierka? Przypomnij sobie, co było potem.

      • MOP pisze:

        Źle się może wyraziłem, bo nie cierpię neoliberalizmu, ale absolutnie nie popieram PiS, przeciwnie – jestem zwolennikiem lewicy. Doskonale rozumiem Twoje przykłady odnośnie znaczenia praworządności i mogę podać ich więcej. Ale nie o to mi chodziło w powyższym komentarzu. Czyż nie przyznasz mi odrobiny racji we wpisie, w którym wyraziłem się nieco z perspektywy tzw. „zwykłego człowieka”? Czy prekariat, umowy śmieciowe, ciągłe podwyżki wszystkiego, drogie podręczniki nie odbierały ludziom godności? Czyż z ich punktu widzenia nie wybierają korzystnie głosując na PiS, zwłaszcza kiedy są praktykującymi katolikami? Ty piszesz o praworządności, wytłumacz to kobiecie, która w jednej ankiecie socjologicznej (w latach 90, pamiętam do dziś z podręcznika na studiach) powiedziała, że jak się jest biednym jak ona, to po prostu przykro po ulicy chodzić. Osobiście, mimo że pochodzę z biednej rodziny starałem się w tym neoliberalizmie ułożyć życie. I owszem – jak przykazał Komorowski – wziąłem kredyt i zmieniłem pracę. I myślisz, że mnie teraz nie wkurza jak widzę roszczeniowe madki 500 plus, które tylko krzyczą daj i daj? Wkurza strasznie. Ale jako człowiek z plebsu mam dużą wrażliwość społeczną. Nie każdy ma dobre wzorce z domu. Niektórzy mają niepełnosprawności, depresje, nie umieją ocenić następstw lichwiarskiej umowy na garnki pod zastaw mieszkania. Czy w biznesie wszystkie chwyty dozwolone i wziąłeś fra.jerze garnki to teraz płać? A państwo nie ma tu żadnej roli do odegrania? Spójrz samokrytycznie, nie widzisz związku z ceną biletu a płacą powiadasz? Ale przecież to właśnie ten model państwa PO, ten model zwijania państwa, outsorcingu, prywatyzacji, ekonomii neoliberalnej i źle rozumianego hasła, że każdy jest kowalem własnego losu doprowadziły do zwycięstwa PiS. Tak jak mówię, ja PiS nie cierpię, ale jeśli PO myśli że wygra i znowu będzie jak było to się myli. I mam pretensje do PO i elit III RP – to oni stworzyli warunki do rozkwitu populizmu. Zresztą to trend światowy za którym stoi w dużej mierze kryzys wywołany bezkrytyczną apoteozą neoliberalizmu. Co do płacy minimalnej – w 2015 roku mój znajomy właściciel zakładu płacił ludziom 8 zł i mówił, że na więcej nie ma. A w garażu BMW X5 i porsche cayenne. I co? Teraz płaci 17 i jakoś nie zbiedniał. A Twój guru Balcerowicz już 4 rok z rzędu bredzi o wzroście bezrobocia i jakoś ciągle nie chce wzrosnąć. Jeśli opozycja nie zmieni narracji to nie dziw się, że pis w kolejnych wyborach dostanie 60%.

        • Zed pisze:

          Wzrost płacy minimalnej, oprócz celów społecznych, ma na celu eliminację cwaniaczków oszukujących ZUS i NFZ płacących pracownikom płacę minimalną a pod stołem resztę ale już bez ZUSu i NFZ. Od dawna stosowane w Niemczech gdzie min fin domaga się jak największego zwiększania płacy minimalnej aby gwarantować wpływy do budżetu. W Polsce po ukróceniu tego oszukaństwa może przynieść miliardy wpływów w budżecie. A dla Maciejów na etacie naturalną zwyżkę ich pensji, nie do pomyślenia w poprzednim systemie „rynkowym” .

        • Grabarz pisze:

          @Zed wzrost płacy minimalnej nie wyeliminuje cwaniaczków, a jedynie zachęci ich do kombinowania, jak uniknąć płacenia składek. Przypominam po raz kolejny: Niemcy płacę minimalną na poziomie federalnym wprowadziły ustawą dopiero w 2015 roku. Przed 2015 rokiem do pracy w Niemczech masowo przyjeżdżali Turcy, obywatele państw dawnej Jugosławii i Polacy. Cud jakiś czy przypadek?

          • Zed pisze:

            A cóż to za rozumowanie. Przecież jeżeli płaca minimalna =2500 to cwaniaczek musi zapłacić ZUS minimum od 2500 a jeżeli =4000 to od 4000. Inaczej to może na czarno zatrudniać a za to są poważne paragrafy.

          • Wilku Starszy pisze:

            Za placenie pod stolem tez sa paragrafy a jednak janusze placa minimalna a reszta pod stolem.
            Teraz zmieni sie to ze beda oficjalnie zatrudniac na czesc etatu, a praciwac sie bedzie na caly.
            Skoro wczesniej nie bali sie paragrafow to i teraz nie beda sie bali.
            PiS kompletnie nie rozumie gospodarki jezeli mysli ze moze biede zniesc ustawa.

      • MOP pisze:

        Grabarz, a jakbyś jednak bronił tej umowy na garnki, bo widzę ześ twardy neoliberał, a może i korwinista, że głupi jest ten co podpisał i sam sobie winien, to powiem Ci że notariusz, który daje nieporadnemu człowiekowi taką umowę do podpisu, powinien być wywalony z zawodu i to natychmiast. Czym to się różni od metody na wnuczka?

        • Grabarz pisze:

          Pełna zgoda: ten, który podpisał sam sobie jest winien; notariusz stosujący takie praktyki powinien być wydalony z zawodu przez sąd dyscyplinarny i niewiele to się różni od metody na wnuczka. Jednakże ani moi dziadkowie ani inne starsze osoby z mojej rodziny jakoś nie dały się nabrać.

      • MOP pisze:

        Grabarz, napisałeś tak- „Patrzysz z zawiścią na ludzi, którym się udało zamiast uczyć się od nich ciężkiej pracy.”
        I tu właśnie bije wasza pogarda i poczucie (sztucznej) wyższości. Pokaż mi tych wszystkich ludzi, którzy tak ciężko pracowali. Większość z nich całe studia balowało, chlało i z dziewczynkami się bawiło, a już tatuś ustawił całą przyszłość. Od początku były wzorce i łatwy start. Wy musicie czuć się lepsi dlatego pleciecie bzdury o waszej ciężkiej pracy. Twój pierwszy wpis był bardzo protekcjonalny wobec mnie, myślisz że masz prawo pouczać i to już daje do myślenia. Nie wiem, nie znam Twojej sytuacji życiowej i rodzinnej. Za to znam całą masę ustawionych przez tatusiów, poslanych na dobre studia itd. A ci z biednych rodzin? Owszem, niektórym się udaje, ale to jednostki i ileż to pracy, nieporównywalnie więcej niż musi wykonać dziecko od początku posyłane na zajęcia, języki i dobre studia. Więc nie bredź Panie Kolego. Ja nikonu nie zazdroszczę. Zarabiam 1,5 średniej krajowej i wystarcza mi to na moje potrzeby. Jednak tam gdzie pracuję widziałem już wieke cudownych dzieci ustawionycu tatusiów. Jakoś tak się składa ze każdy lubi bredzić o ciężkiej pracy.

        • Grabarz pisze:

          Ostatnie ad vocem: wydaje mi się, że mamy na myśli dwa zupełnie różne pokolenia. Ja pisałem o ludziach (sam mam kilka takich osób w rodzinie), którzy zaczynali od zera w roku 1989. Nie mieli zdolności kredytowej ani tatusiów w PZPR bądź przybudówkach. Jedyne, czym dysponowali to przyzwoite wykształcenie (bo im się chciało uważać na lekcjach), otwarte umysły i dwie ręce gotowe do pracy. Ci, jak ich nazywasz „ustawieni przez tatusiów”, to osoby urodzone na przełomie lat 80′ i 90′, którym odnoszący sukcesy rodzice wszystko dawali, zaniedbując proces wychowawczy (takich też kilku znam). Niestety konsekwencje takiego postępowania stają się coraz bardziej widoczne: wiele firm rodzinnych ma ogromne problemy z sukcesją. Dzieci nie chcą przejmować firm po rodzicach, sprzedają je albo doprowadzają do upadłości. Potęga współczesnych przedsiębiorstw z Niemiec, USA, Francji czy Anglii kształtowała się począwszy od XIX wieku właśnie dzięki pomnażaniu majątku przez kolejne pokolenia. Oczywiście należy uwzględnić takie czynniki, jak niewolnictwo, kolonializm, wojny czy brak powszechnych praw wyborczych. Bardzo mnie zdenerwował Twój zarzut kradzieży w stosunku do elit III RP. Wprawdzie transformacja polskiej gospodarki nie przebiegała w sposób całkowicie transparentny i sprawiedliwy. Jednakże właśnie dzięki ciężkiej pracy Polacy odnieśli sukces. Według klasycznej teorii ekonomii źródłem bogactwa są kapitał i praca. W 1989 roku Polska nie miała żadnego kapitału i tonęła w długach. Wielu Polaków z wykształceniem poszukiwanym przez zagranicznych inwestorów wykorzystało swoją życiową szansę. Niestety ich dzieci nie zawsze miały na to ochotę i wciąż przejadają owoce pracy swoich rodziców zamiast je mądrze zainwestować. Ja nikomu w kieszeń nie zaglądam. Obyś zarabiał jak najwięcej. Zastanów się trochę zanim zastosujesz zbiorową odpowiedzialność. Niektórzy przypłacili sukces rozbitymi rodzinami, zrujnowanym zdrowiem czy wręcz śmiercią, ale wygenerowali dla tego kraju ogromną wartość dodaną.

      • Grabarz pisze:

        Powiedz mi, co rozumiesz pod pojęciem elit III RP. Jedni definiują je wąsko jako dygnitarzy PZPR i przybudówek, którzy dorobili się na majątku państwowym i partyjnym. Inni zaliczają do nich również przedsiębiorców, kadrę kierowniczą dużych przedsiębiorstw, naukowców oraz przedstawicieli wolnych zawodów. Dostrzegam problemy tzw „zwykłego człowieka”, ale jako umiarkowany konserwatysta interpretuję je zupełnie inaczej niż socjaldemokraci. Utożsamiam się z poglądami Miltona Friedmana, który działa na lewicę jak płachta na byka. Piszesz, że umowa śmieciowa odbiera ludziom godność, a według mnie to nic innego, jak nieuczciwa konkurencja w stosunku do przedsiębiorców zatrudniających pracowników na podstawie umowy o pracę. Bezrobocie jest rekordowo niskie, ponieważ rząd transferami socjalnymi sztucznie stymuluje konsumpcję, a przedsiębiorcy boją się inwestować w środki trwałe z uwagi na nieprzewidywalne i niestabilne przepisy. Człowieka można zawsze zwolnić, a maszyna czy robot muszą się zamortyzować. Bardziej niż nad kwestią płacy minimalnej należałoby pochylić się nad obniżeniem opodatkowania pracy, aktywizacją większej liczby Polaków w wieku produkcyjnym oraz promowaniem obywateli wkładających środki do systemu. Wychodząc od triady Georga Jellinka państwo powinno w jakiś sposób wspierać dzietność np przez ulgi podatkowe zamiast rozdawać gotówkę. PiS prowadzi politykę gospodarczą Johna Maynarda Keynesa przewidzianą na okres recesji. Gdy koniunktura wyhamuje, nie będzie narzędzi ani środków na reakcję. Opłakane skutki takiej polityki dotkną w dużej mierze elektorat PiS. Wy socjaliści metodą nakazów i zakazów oraz głęboką ingerencją państwa w życie jednostek chcecie rozwiązać wszystkie problemy społeczne. Oczekujecie obecności państwa w każdej dziedzinie życia. Uważacie, że państwo będzie konkurować z prywatnymi podmiotami ustanowiwszy uprzednio zasady tej konkurencji. Paradoksalnie PO podnosząc podatek VAT i składkę rentową, demontując OFE, zadłużając państwo, utrzymując KRUS i przywileje emerytalne pokazała socjalistyczne oblicze. Nawet Donald Tusk w wywiadzie dla Polityki przyznał, że jest socjaldemokratą. Niewątpliwie autorem sukcesu PiS jest właśnie PO i jej nieudolna polityka wewnętrzna. Doskonale pamiętam arogancję Nowaka, Olszewskiego, Neumanna i Szejnfelda. Politycy PO w swej beznadziei nawet nie potrafią wykorzystać blamaży PiS. Koniecznie przeczytaj raport z badań jakościowych Krytyki Politycznej, w którym przedstawiono stosunek elektoratu PiS do Kościoła, TVP i rządzących. Bardzo się zdziwisz.

        • MOP pisze:

          Ja rozumiem elity III RP dość szeroko, również przedsiębiorców jak to napisałeś, ale też dziennikarzy. Nie jestem zwolennikiem pojęcia postkomuny. Gdzieś po drodze, w III RP zgubiony został tzw. zwykły człowiek. Ponadto, elity tolerowały ultraprawicowy dyskurs – Braun bezkarnie mówił sobie o rozstrzeliwaniu dziennikarzy GW i TVN, dopuszczono do opartego na kłamstwie kultu żołnierzy wyklętych itd. Sienkiewicz szedł, szedł i nie doszedł. Porównaj to ze skutecznością pis, bezwstydnie używajacego partyjnej policji, prokuratury i mediów. Oczywiście wiem, że to metody totalitarne, ale można było zrobić więcej. Gdzie była przez te lata edukacja obywatelska? Kłania się też polityka edukacyjna PO. Walczyli z historią w szkołach – w programie szkolnym praktycznie się nie docierało do XX wieku, tak ważnego dla zrozumienia dzisiejszych czasów. Za to 3 razy przerabiano wojny punickie – w podstawówce, gimnazjum i liceum. Potem dopiero zmieniono podstawę programową, ale niewiele to dało. Teraz dopóki nie przyjdzie porządny kryzys będzie rządził pis. Boże miej ten kraj w opiece. Co do gospodarki to się nie dogadamy. Ja nie jestem żadnym fachowcem w tej dziedzinie, wiem. Wiem, że oni za bardzo rozdają. Ale jestem zwolennikiem społecznej gospodarki rynkowej – w końcu mamy to w konstytucji, tak czy nie?

        • Grabarz pisze:

          Obawiam się, że nawet trzykrotne omówienie wojen punickich prawie nikogo nie obeszło. Masz całkowitą rację: państwo nie reagowało na przejawy ekstremizmów, edukację obywatelską wynosi się najczęściej z domu rodzinnego, a wiek XX i czasy współczesne są traktowane w szkołach po macoszemu. Polacy mają bardzo krótką pamięć historyczną i bezkrytycznie przyjmują przekazy medialne. Wystarczy, że ktoś ma prof. albo dr przed nazwiskiem i wszelkie głoszone przezeń androny są traktowane niczym prawda objawiona. Mam duże pretensje do polskiej oświaty, że nie uczy się dzieci krytycznego ani problemowego myślenia. Kryzys nadchodzi wielkimi krokami. Wyrok TSUE w sprawie kredytów fankowych i Brexit bez umowy spowodują trzęsienie ziemi w Europie spotęgowane przez wojnę celną USA z Chinami. Ja także nie jestem żadnym specjalistą od gospodarki. Po prostu trochę czytam na ten temat i słucham ludzi mądrzejszych od siebie, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam. Termin „społeczna gospodarka rynkowa” został żywcem przepisany z niemieckiej konstytucji. Jednakże społeczna gospodarka rynkowa ma w Niemczech zupełnie inny charakter. Niemieckie związki zawodowe odpowiedzialnie traktują pracodawców i nie wysuwają roszczeń skutkujących upadłością przedsiębiorstw. W niemieckich spółkach akcyjnych zatrudniających więcej niż 2000 pracowników połowa miejsc w radzie nadzorczej należy się pracownikom (osobiście uważam, że to gruba przesada). Ostatnio NSZZ Solidarność ustami Piotra Dudy stanowczo skrytykowała zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS. Jestem pod wrażeniem postawy Solidarności, mimo że oględnie mówiąc nie przepadam za związkami zawodowymi.

          • MOP pisze:

            Bardzo dobrze, że solidarność protestuje przeciw zniesieniu limitu składek. Wszyscy powinni zachowywać się odpowiedzialnie, związki też chociaż jacje akurat popieram i uważam za bardzo potrzebne. Najgorsze jest to, że kryzys będzie musiał zaboleć. I to właśnie pracujących takich jak ja. I przedsiębiorców. Bo zacznie się od ich dojenia, potem dowalą bykowe dla singli i różne inne pośrednie podatki, byle tylko móc sfinansować ich socjal, który jest idiotyczny (ja mam inną wizję transferów – np. bezpłatne posiłki w szkołach, leki, żłobki i przedszkola, zamiast 500 plus ewentualne max 250-300 plus albo jakiś bon na wakacje czy edukację dodatkową, bo socjal nie może utrzymywać i faworyzować nieróbstwo). Reżimowe media będą nadal szczuć, że to wina Tuska, UE, lewactwa, tęczowej zarazy itd. Trochę to potrwa, zanim lud zrozumie, że rząd ich robi w konia. Krótko mówiąc proces odrywania pis od koryta będzie bardzo długi i bolesny. Nie mam złudzeń. No i co potem? Konieczna będzie depisyzacja.

    • Maciej pisze:

      Każdy myślący człowiek wie, ze socjalizm który mamy obecnie odbywa się kosztem pracujących na etacie ludzi, którzy płaca podatki od każdej zarobionej złotówki, a nie bogatych, którzy prowadzą dzialalnosci i wrzuca sobie w koszty nowe auto, „wyjazd służbowy”, obiad w restauracji, laptopa za 10-krotność minimalnej krajowej i pare innych rzeczy. Dlatego jestem przeciwnikiem podatku dochodowego bo to najbardziej niesprawiedliwy podatek. Nie płaca go bogaci, nieroby i pracujący na czarno. W tej kwestii nic się nie zmieniło. A przypominam, ze nie jesteśmy krajem który żyje z surowców, globalnego know-how, wielkich korporacji i innych źródeł łatwej kasy. U nas żeby dać nierobowi to zawsze trzeba zabrać pracującemu na etacie. Innej drogi nie ma. I dlatego zawsze będę przeciwnikiem socjalizmu. A ty wierz dalej w swoje bajki, popierając tak naprawdę złodziejstwo dokonane na najbardziej pracowitej i uczciwej części społeczeństwa. Pozdrawiam

    • Ja pisze:

      PiS tylko walczy, a ludzie chcą spokojnie pracować. Na wspólny bilet jeżdżą mieszkańcy od wielu, wielu lat. O trudnościach w dojazdach do Warszawy piszą Ci, którzy nie korzystają z komunikacji i nic na ten temat nie wiedzą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły